na ostrzu żyletki w oku zakreślonym
przy przejściu dla pieszych łez
błąd percepcji objął wyobraźnię
mechanizm krawędzi się zaciął
w pół spojrzenia w prawo i ćwierć
dla pewności że można iść precz
świat wypadł z rytmu skrzyżowań
nie deptać trawników powiek
ani linii na chodnikach i dłoniach
podążać bez zwątpienia tęczy
i uchwycić lekkość tego jeża
co drży z przyzwyczajenia
dla tego co nie nadeszło jutro
bo łatwiej przyjąć szklane dni
niż przejść na drugą stronę betonu