czwartek, 25 października 2012

go fuck yourself.


a teraz kiedy mam nareszcie wszystko
bo zapomniałeś mojego imienia
i mogę sobie dopowiedzieć resztę

odmawiam wyraźnie negację i chłód
bo ręka mi ścierpła i opadła już -
mistrzowie nie mylą się aż tak bardzo

niedziela, 7 października 2012

żołądkowa gorzka z gwinta.


chciałam uciec w nicość denka
mieć widok na sufit i chmury
czuć w żyłach drgania muzyki
i nie zdradziłaś mnie kochana

dziś trzeba stawić czoła dniom
wybaczyć zdradę poranka i żyć
idąc pod wiatr i wpoprzek ludzi
gdy w sobie tylko drgające serce

i choć sił nie ma powtarzam nadal
because i choose to panie smith
sprawdzam znowu swoją naiwność
prostując się na brzegu przepaści

dobranoc kochana do zobaczenia
aż stwierdzę że przerwa na reklamy
by życia nie przedrzeć za szybko
jeszcze będziemy kiedyś razem śnić

poniedziałek, 1 października 2012

will you dare?


a jeśli kiedyś miałby przyjść dzień w którym nie będzie poranka
gdy skowronek umrze wraz z pierwszym powiewem mroźnego powietrza
kiedy zasłony się rozsuną i będzie szaro
a głowa z poduszki zsunie się na podłogę

pamiętaj o tym co nie padło w nadmiarze samogłosek
zachowaj jedną chwilę i uczyń ją nieśmiertelnie naszą
na minutę muzyki klasyków wyrwanej z wieczności
bądź jak tlen co spopieli do reszty wątłe pięciolinie