czwartek, 13 września 2012

gdyby(ś)m(y).



a więc siedzę noc głęboka szara czarna niebieska fioletowa jak moja rozpacz bo właśnie sobie uświadomiłam że gdyby nie ta jedna głupia myśl ten przebłysk intuicji której nie mam gdybym jednak poszła spać stwierdziła że co mi tam kiedyś trzeba się wyspać nie czekać do emerytury tyle lat składkowych gdybym zamknęła laptopa i oczy i palce na nienapisane słowa gdybym tylko
wczoraj po kolejnym męczącym dniu załatwień sprawunków kolejek na poczcie korków w mieście i zebranych ziemniaków na polach właściwie na przełomie wczoraj i dziś bo iść miałam spać ale postanowiłam że zostanę bo coś może się wydarzy może on się odezwie ten co mieszka te kilkaset kilometrów za daleko a może coś może trzeba będzie nie wiadomo on tak tęskni może pójdzie na spacer żeby tylko tamci go znowu nie zaczepili żeby wszystko było w porządku bo jakby to przecież no właśnie na około by trzeba więc poczekam poczekam nic nie tracę noc długa poranki jeszcze cięższe poczekam aż wrócisz kochany mój przyjacielu który zawsze znajdujesz choć nie szukasz ech ty ech ty
po północy ledwo siedzę i muzyki słucham i przychodzisz cześć co u ciebie u mnie nic ciekawego nic kompletnie kolejny zmarnowany wieczór kolejne niewylane łzy i nieprzytulone ramiona znowu smutek znowu leczenie się rozmowami albo czytaniem znowu obrazki które mówią za dużo nic się nie zmienia jak zawsze wszystko gdzie byłeś bo się martwiłam co robiłeś bo z chęcią poszłabym z tobą na spacer dlaczego tak daleko i po co po co ci znowu spacer kiedy wiesz że okazja czeka że masz zawsze pecha i pod tramwaje skody motocykle i spadające cegły wpadasz i dlaczego mnie nie dziwi że dostałeś
jak to poczekać i po co po co jeszcze jak to poczekać kiedy widzę że zaraz zaraz trzeba będzie bo się nie odezwiesz no po co mam zwlekać kiedy wiem że ty nie możesz że trzeba na około bo ja do niej ona do jeszcze następnej i ta następna dopiero tam gdzie trzeba chociaż każda ma swoje życie i nie ma pewności czy zdążymy czy to ma sens czy nie lepiej rzucić cały świat w jasne diabły i pobiec chociażby na koniec świata i dać znać dać znać temu światu przeklętemu że nie można sobie kochać kogo się chce że trzeba pomóc pomóc tobie bo światu już za późno że leżysz i
piszę więc do niej w nadziei że nie śpi nie pije nie ucieka od ludzi nie stroni od komórek i będzie mogła zadzwonić dalej szybciej odpisz cokolwiek bo ty już nie odpisujesz milczysz tam po drugiej stronie internetów uciekasz choć nie chcesz biegniesz za daleko przytrzymałabym cię za rękę pobiegła sama ile sił w nogach dlaczego nie odpisujesz daj znać cokolwiek napisz napisz że ona odebrała że zadzwoniła że już wiadomo że będzie dobrze wszystko w porządku proszę proszę przecież nie zasnę i tak daj znać że oni już po niego jadą że nie
zadzwoniłaś do niej a ona zadzwoniła dalej jak dobrze teraz tylko żeby nie było korków po drodze złapanej gumy albo tsunami chociaż do środek kontynentu chociaż kto wie nie mogę zasnąć bo niczego nie wiem na pewno dlaczego te minuty się tak ciągną gdy czekam aż ktoś powie prawdę uspokoi albo okłamie dlaczego muszę sobie uświadamiać to że i jak długo jeszcze przyjdzie mi czekać jak długo i nie piszesz od pół godziny i nie mogę usiedzieć chodzę więc po pokoju i czekam czekam na znak czekam na możliwość snu czekam na cokolwiek tylko napisz napisz proszę że przyjechali i że wreszcie mogę iść spać podczas gdy oni będą będą się babrać w tym wszystkim co tamci ci zrobili byle na czas bylebym tylko kiedyś mogła ci spojrzeć
zdążyli a więc ulga a więc można się cieszyć można wspominać te dobre czasy i myśleć że kiedyś może jutro może za pięć lat kiedyś o tym pomilczymy bo przecież nikt nie powie jako pierwszy że gdyby nie ta myśl idiotyczna gdyby nie zerwanie przyzwyczajeń i gdyby nie one tamte dwie łańcuszki najsilniejsze ogniwa wszystko w porządku no już już idź spać bo dobrze zrobiłaś i chociaż raz byłaś w odpowiednim miejscu chociaż to żadna odpowiedniość te kilkaset kilometrów i w tym czasie kiedy trzeba było i myśleć także bo bez tego ma przyszłość wiem wiem a on teraz leży i się cieszy jak i ja wiem że kiedyś będzie noc milczenia i powiemy sobie o tym i o innych sprawach kiedy dobrze że jesteś i kocham cię bo nie uciekasz i jesteś i właściwie to dlaczego ocierasz
a więc siedzę środek dnia czerwonego pomarańczowego jak nigdy wcześniej i nigdy potem bo z tej radości nie mogę i uświadamiam sobie że ciebie mogłoby ale jestem jak dobrze jak dobrze że chociaż raz ale gdyby nie to to nieważne wczoraj było wczoraj a dziś już w porządku widzisz uśmiecham się do ciebie tak jak kiedyś będę gdy wreszcie się spotkamy i podziękuję ci że i powiem to wszystko o czym myślałem gdy a ja będę tylko płakać i myśleć o tym co bym zrobiła gdyby przestań do diabła przestań bo jestem