zadzierzgnięty za ramę czarnego lustra
ze starannym ornamentem z ubiegłego wieku
przy ścianie w kolorze zwiędłych snów
ten liść co pamięta tamtą niedawną jesień
słoneczną dziwnie ciepłą i nieszczęśliwą
gdy spacery były takie słodkie i przyjemne
a noce puste nieznośne i bezsenne
ten dzień kiedy liść upadł z drzewa
gdy wstrząsnęła nim grawitacja wiatru
a krucha dłoń wzięła z ziemi do serca
i zasuszyła jak najgłębsze wspomnienie
ten brązowy zasuszony liść klonu
przy ścianie w kolorze zwiędłych snów
zbiera kurz i pamięta poranne myśli
gdy powieki zakrywają szum wielkich marzeń